sobota, 6 września 2014

Rozdział dwudziesty ósmy

Corall
Jej dłoń nagle stała się zimna, kiedy oswobodził z niej nadgarstek. Zamrugała kilkakrotnie, nie wiedząc co myśleć. Jedno ją zastanawiało. Jakim cudem tak szybko potrafił zmienić ton głosu? Cichy, jakby niepewny dźwięk jego głosu nagle stał się neutralny, obojętny, niemal zimny. Jak zawsze zresztą. 
- To chociaż mi odpowiedz. - rzuciła za nim niezbyt głośno, ale wiedziała, że on ją słyszy. - Dlaczego nie możesz być blisko? Dlaczego... Dlaczego nie możesz mnie pocałować? Kto ci broni? - powtórzyła pytania. Palce obu rąk zwinęła w pięści, ale zaraz je rozluźniła. Nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Najpierw mówił jedno, później równie szybko zmieniał zdanie. Mówi, że chce być blisko niej, a sekundy wcześniej, że nie może. Więc co jest prawdą, a gdzie ona się kończy?
Podeszła do biurka i otworzyła dziennik mniej więcej w środku. Widok pisma jej ojca przywoływał wspomnienia. Kręte litery na lekko pożółkłym papierze na ułamki sekund przywoływały różne myśli. Kiedy była młodsza, a on musiał podpisywać jej zwolnienia ze szkoły. Jak kiedyś próbowała podrobić jego podpis i złapała ją na tym nauczycielka angielskiego. Uśmiechnęła się leciutko do własnych myśli. Szybko jednak zamknęła notes i odłożyła z powrotem na biurko. Odwróciła się, opierając się o blat biurka. Patrzyła wyczekująco na Travisa. Widziała, że nadal trzyma dłoń na klamce. Ciekawiło ją czy wyjdzie bez słowa, czy jej odpowie.

Travis
Nie spuszczał z niej wzroku, aż do teraz. Wgapiał się w jakiś punkt na ścianie po czym przetarł twarz dłońmi. Puścił klamkę i podszedł do niej. Na prawdę nie był do końca pewien kto jest bardziej rozdarty z ich dwójki, ale... Miała rację, kto mu zabroni? Są tutaj, a tutaj nie ma łowców, normalnego życia. Są daleko za wszystkim, chwilowo odcięci od zewnętrznego świata i jego problemów. Mógł chociaż na chwilę odpuścić sobie.
Podszedł bliżej. Znów stał na przeciwko niej.
-Ja sam.- Odpowiedział.- Między nami jest ogromna przepaść.- Ciągnął dalej.- Widzisz w tym sens? Gdy się do ciebie teraz zbliżę wyjdzie nam to na dobre? Wrócisz, znów staniesz przed Danielem i co w tedy? W ogóle chcesz bym to zrobił? -Spytał, zmniejszając dystans i nie odwracając od niej spojrzenia. Chciał być pewien, że po tym jak wrócą do Monterey nic się nie zmieni. Nie chciał znów się rozczarować, choć po części był na to gotowy.

Corall
Spojrzała na niego nieco zaskoczona.
- Nie widzę w tym sensu. Jeśli dla ciebie coś jest zakazane, bo sam tak sobie powiedziałeś, to równie dobrze możesz sobie powiedzieć, że to normalne. Nie wiem co się stanie, kiedy teraz się zbliżysz i nie wiem, czy wyjdzie to na dobre. A nawet jeśli nie, ja bym nie żałowała. A powrót... Póki co nie chcę o tym myśleć. Nie chcę myśleć teraz o Danielu, o Monterey, o wizji powrotu i co się wtedy stanie. Teraz... Teraz chcę być zwyczajną nastolatką otoczoną przez wilkołaki. - odpowiedziała kolejno na jego pytania, przy ostatnim wzbogacając swój głos o śmiech. Niepewnie uniosła dłoń i delikatnie dotknęła jego policzka. Ciepła skóra chłopaka wywołała u niej lekki dreszcz, w kontraście z jej chłodnymi palcami. - Nawet jeśli Daniel jakimś cudem dowie się o tym wszystkim... Spróbuję zrobić coś, żeby w to nie uwierzył. - zapewniła go. Nie miała zielonego pojęcia skąd tyle pewności w jej głosie. Może to była kwestia chwili? Jej skrytych do tej pory pragnień?

Travis
Miał wrażenie, że to co słyszy to tylko sen i zaraz ktoś pstryknie palcami i wybudzi się z niego. Jednak uśmiech zakradł się na jego twarz, a wzrok znacznie złagodniał.
-Skoro tak.- Odpowiedział tylko tyle. Ujął jej twarz w dłonie i wpił się w jej wargi. Nie mógł się już dłużej powstrzymywać, poza tym ona ma rację. Liczy się tu i teraz, a później może się samo ułoży, a bardziej skomplikować się ich relacji chyba nie da. Nie chciał tego później żałować, ale nie mógł poradzić na to czego chce. Odsunął się dopiero, gdy zbrakło mu powietrza i był zmuszony nabrać kolejnej porcji w płuca. Nie odsuwał się jednak, nadal trzymał dłonie na jej policzkach i patrzył głęboko w oczy jakby mógł w ten sposób odgadnąć co skrywa w głębi duszy. 

Corall
Westchnęła krótko, na nowo czując słodycz jego warg na swoich. Objęła go za szyję i przyciągnęła do siebie, całując z równą siłą co on. Czuła, jak jej serce przyspiesza rytm, tak samo jak oddech. Dość szybko łapała powietrze w płuca, jakby zaraz miało go zabraknąć. W milczeniu patrzyła mu w oczy, szukając w nich odpowiedzi na pytania, które bała się powiedzieć głośno. Uśmiechnęła się lekko. Co z tego, że to niewłaściwe? Co z tego, że nie powinni? Co z tego, że między nimi nie powinno być takiej relacji?  Zasady są po to, by je łamać.
- Co teraz zrobisz, wilku? - spytała mrukliwym głosem. Uśmiechała się łobuzersko, w jej oczach igrały wesołe iskierki. Z drugiej strony jednak jak wyjdą na zewnątrz? Będą to ukrywać czy co? Ale przecież nie popełnili zbrodni, żeby mieli się z tym chować, czyż nie? W jakimś sensie są tylko ludźmi. A ludzie popełniają błędy. Co z tego, że błędy czasami mogą być przyjemne...?

Travis
-Nic nadzwyczajnego.- Odpowiedział ze szczerym uśmiechem. Na chwilę tylko zrzucił płachtę, która otacza jego umysł i blokuje umiejętności. Sięgnął do jej myśli i lekko je trącił badając ich zawartość.- Popełnię kilka następnych przyjemnych błędów.- Odpowiedział i znów zablokował swoją umiejętność zaglądania w myśli. Złożył kolejny pocałunek na jej ustach. Mniej zachłanny, a bardziej głęboki i delikatny. Zsunął dłoń na jej łopatki, a palce drugiej zatopił w jej włosach tuż nad karkiem. Muskał kciukiem delikatną, gładką niczym jedwab skórę Corall. Naparł na nią niezbyt mocno tym samym opierając dziewczynę o biurko za nią. Zsunął jedną dłoń w dół jej pleców wzdłuż kręgosłupa.
-Tego chcesz? Mieć wilka obok siebie?- Spytał ledwo odrywając się od niej. Nie chciał przerywać pocałunku, dlatego też szybko do niego powrócił. Nie chciał by się rozmyśliła.

Corall
Krawędź biurka delikatnie wbijała się w dół jej pleców, ale ignorowała to. Zsunęła jedną dłoń na jego pierś, tam, gdzie było najcieplej. Tam, gdzie czuła bicie jego serca. Drugą nadal trzymała na jego karku, jakby bała się, że jej ucieknie. Że to tylko sen i zaraz zniknie.
- Tak. Chcę wilka, z którym w odróżnieniu od Sparka będę mogła spokojnie pogadać. - zaśmiała się cicho, szybko kontynuując pieszczotę. Odkleiła się od niego, gdy zabrakło jej oddechu. Stale trzymając go blisko siebie, chwytała tlen w płuca, wraz z jego zapachem. Pokręciła z niedowierzaniem głową i delikatnie muskała palcami jego obojczyk. Napawała się niewiarygodnym ciepłem jego ciała, bliskością i całą tą zaistniałą sytuacją. Gdyby ktoś jej powiedział, że będzie całowała się z wilkołakiem, powiedziałaby, że ten ktoś zwariował. Cóż, jak widać życie lubi zaskakiwać.

6 komentarzy:

  1. Nareszcie, nie mogłam się doczekać sceny z nimi. Rozdział był świetny, jak zawsze zresztą. Ugh, ciągle trzeba wspominać o Danielu? Jest to potrzebane? Zapewne tak, więc jakoś przeżyję. Jeju uwielbiam Travisa i Corall, oni razem są tacy uroczy! Chciałabym się dowiedzieć jak przeistoczyły się sprawy naszej parki. ;) Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałyście nominowane do Liebster Award. Więcej na http://pelnia-ksiezyca-1111.blogspot.com/2014/09/liebster-award.html

    Pozdrawiam,
    Annabel

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały rozdział! Mam nadzieję że mimo tego wszystkiego ich związek nie będzie taki skomplikowany a Daniel niech skryje się w cień!!! :) Najciekawszy blog jaki czytałam do tej pory. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam, wiedziałam, że ją kocha! :D
    Doczekałam się nareszcie takiej sceny między Corall a Travisem!
    A spróbujcie teraz tylko wtrącić tutaj Daniela! Oj, nie, na to nie pozwolę! Ja go po prostu nie cierpię! Wykorzystuje ją idiota jeden, nie to co Travis :D
    Mam nadzieję, że związek Corall i Travisa przetrwa wszystkie trudności ;)

    Pozdrawiam,
    Annabel

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu ten pocałunek! Niesamowity! Niech się nie ukrywają! Matko cudowne!

    believeit-justinbieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o szczerą opinię w komentarzach. To właśnie Wasze słowa wywołują uśmiechy na naszych twarzach, a także wskazują błędy, które w przyszłości się nie powtórzą.

Szkolne plotki

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony